Słońce powoli zaczynało zachodzić. Trójka herosów rozglądała
się za miejscem na obozowisko.
- Tutaj chyba będzie dobrze- powiedziała w końcu Annabeth,
gdy stali na malej polance całkowicie otoczonej drzewami.
- Tak- zgodziła się Anne.
-A nie możemy gdzieś indziej? Tu jest brzydko. Ta trawa jest
okropna. Za dużo kwiatów- zaczął marudzić Percy, ale zamilkł pod ostrzałem
spojrzeń dziewczyn.
-Rozbijaj namiot, a nie marudzisz!-stwierdziła Annabeth.
Po dwudziestu minutach namioty były gotowe, po kolejnych
dziesięciu mogli rozpalać ognisko. Gdy wszystko zostało przygotowane usiedli i
zaczęli jeść. W pewnym momencie Anne usłyszała trzask. „Co to mogło być? Może
znowu coś nas zaatakuje”-pomyślała. „Nie to niemożliwe. Wydawało mi się” –
stwierdziła. Za chwilę znowu usłyszała trzask. Kolejny raz stwierdziła że
przesłyszała się. Nie będzie nic mówić i niepokoić pozostałych. Po pięciu
minutach Annabeth z zaniepokojeniem w głosie powiedziała:
- Czy tylko ja co chwilę słyszę trzaski?
- Ja też.- powiedział Percy.
- I ja- potwierdziła Anne.
***************
Daniel usłyszał głosy. Na początku zaniepokoił się ,ale po
chwili rozpoznał głos Anne. Zadrżał. To już? I co on jej teraz powie? „No hej,
przyjechałem specjalnie dla ciebie bo cię kocham?” To na pewno byłoby bardzo
delikatne… No i ci ludzie którzy są tam z nią… W każdym razie musi podejść
bliżej i przyjrzeć się im. Zastanowić się.
Podszedł bliżej. Zobaczył ją. Nagle eksplodowała w nim
mieszanka uczuć. Zrozumiał jak wielki ciężar nosił przez ostatnie dni. Jak
bardzo bał się o Nią. Jak bardzo bał się że jej nie znajdzie. Ale ona tam była.
Siedziała z blondwłosą dziewczyną(która wcale nie wyglądała na stereotypową
„głupią blondynkę”) i czarnowłosym chłopakiem. Nagle usłyszał trzask. „Eeee,
wydawało mi się”- pomyślał. Ale za chwilę jeszcze jeden i jeszcze kolejny.
Usłyszał też coś jeszcze. Jakby dyszenie psa zwiększone o kilkaset decybeli. W
każdym razie ten pies musiałby być wielkości czołgu, więc chyba się
przesłyszał. Ale za chwile usłyszał kolejny tym razem głośniejszy trzask i
dyszenie. Cokolwiek to było musiało się zbliżać. Siedzący przy ognisku chyba
też to usłyszeli, bo zaczęli się nerwowo oglądać. Daniel usłyszał też urywki
zdań - „zaatakować nas?”, „było spokojnie”, „co to jest tym razem”,
„przygotujcie się”. Zaraz, zaraz ale na co? Co to jest ?
****************
Usłyszeli dyszenie. Głośne dyszenie. NAPRAWDĘ głośne
dyszenie.
-Znam ten dźwięk. Pani O’Leary tak robi jak śpi albo jest
zmęczona.- uświadomił sobie Percy.
Nagle z lasu wyskoczyły cztery piekielne ogary. Wszyscy
natychmiast rzucili się w wir walki. Także Anne. W pewnym momencie rzucił się
na nią największy ogar. Uchyliła się , ale on uderzył w nią całym ciężarem
swojego ogromnego cielska, zostawiając przy tym długą ranę w udzie. Anne upadła
na ziemię, wzrok jej się zamglił. Z głuchym łoskotem uderzyła o ziemię.
Wszystko dookoła niej działo się jakby w zwolnionym tempie. Starający się ją
ochronić Percy i Annabeth. Wyskakujący z krzaków chłopak (czyżby to był
Daniel?), który podbiegł do niej i zaczął wykrzykiwać jej imię. A potem była
już tylko ciemność.
****************
Obudziła się. To wiedziała na pewno. Ale nie wiedziała
dlaczego ma bandaż na udzie (które nawiasem mówiąc strasznie ją bolało) , ani
tez nie wiedziała dlaczego leży w namiocie , podczas gdy z zewnątrz słychać
było rozmowy Percy’ ego, Annabeth i… zaraz, zaraz…Daniela? Czy to nie on
wyskoczył wtedy z krzaków? Ach tak, to on. Podniosła się z pozycji leżącej.
Natychmiast zakręciło jej się w głowie. Spokojnie, da radę. Ufff… Wyszła z
namiotu i spróbowała wstać. Zakręciło jej się w głowie. Znowu. Słabym głosem
zawołała Annabeth. Mimo wszystko siedzący przy ognisku usłyszeli ją i
natychmiast podbiegli pomóc jej. Z ich pomocą doszła do ogniska.
-Co się właściwie stało?-zapytała.
-Jak zemdlałaś to my załatwiliśmy resztę tych potworów. Potem
próbowaliśmy cię leczyć, a potem czuwaliśmy przy tobie na zmianę.-opowiedział
Percy. Zapadła niezręczna cisza.
-Daniel, Percy może pójdziecie przeszukać okolicę, co?-
zapytała w końcu Annabeth.
-Ale… - Daniel miał wątpliwości.
-Chodź, chłopie.- Percy rzucił mu spojrzenie mówiące „Lepiej
je zostawić”.
-A, no tak. Oczywiście.- Daniel pokiwał głową.
Anne dalej osłabiona nawet nie protestowała.
Gdy kroki chłopaków ucichły, Annabeth wzięła głęboki oddech i
zapytała:
-Czy to jest ten Daniel?
-Tak.- powiedziała szybko Anne- I tak, wiem że jestem idiotką.
Po tym jak tak się martwiłam o nasze relacje, teraz nic nie powiedziałam. Ale
chyba byłam zbyt oszołomiona…
-Nie martw się. Poza tym muszę ci coś powiedzieć…- Annabeth
ściszyła głos.- Percy powiedział że czuwaliśmy przy tobie na zmianę. Tak
naprawdę to wyglądało tak, że ja i Percy musieliśmy prawie zmuszać Daniela, żeby
chociaż na chwilę odpoczął, bo nie chciał cię zostawić. Przez całą noc to on
tak naprawdę się tobą opiekował. I też… cały czas sprawdzał czy wszystko w
porządku, strasznie się martwił o ciebie. Wyrzucał sobie że wcześniej nie
wyskoczył z tych krzaków, bał się, że może się stać najgorsze. Poza tym Percy z
nim rozmawiał i podobno strasznie się o ciebie zamartwiał, szedł sam przez las,
przez cały ten czas, gdy my szukaliśmy łuku.
Anne zabrakło słów. Naprawdę? Daniel? Czy to nie był sen?
Może jeszcze nie wszystko stracone…
Dziękuję za
przeczytanie tego rozdziału. Naprawdę zachęcam do komentowania. Pamiętajcie że ja
widzę te wszystkie wyświetlenia! Jeżeli z jakichś powodów nie możecie skomentować
tutaj, na blogu to zachęcam do przesyłania opinii na mój adres e-mail - jambofan@onet.eu. Z góry
dziękuję .
PS. Chciałabym tylko dodać że ten post powstał niejako pod
strachem że Emi rzuci we mnie sztyletem ;-) . Tak, BTW zajrzyjcie na jej bloga „Zapytaj
Półboga(ewentualnie boga)” , bo jest super
PS2: Następny rozdział może uda mi się napisać za dwa
tygodnie jak wrócę z obozu, ale niczego nie obiecuję.

No cześć :) i ja wcale nie jestem taka zła xd
OdpowiedzUsuńrozdział... no, kilka powtórzeń, brak ogonków i przecinków.
A propos "Zapytaj Półboga (ewentualnie boga...)" ma tylko 8 części na Bloggerze, na Wattpadzie ma 130 części (ludziki nie obijały się w zadawaniu pytań), więc... no, jak chcecie, to wpadajcie, ale za dużo tam nie znajdziecie.
Czekam na kolejny rozdział.
Pozdrawiam,
Emi (która ma zamiar pokończyć osiem opowiadań w wakacje)