Nie rozumiał
tego co ostatnio się działo. Wszędzie widywał dziwne twarze mówiące :„Ruszaj do
Ottawy! Dołącz do nich! Bez ciebie nic nie zdziałają!”. A przecież jak dotąd
Daniel był normalnym nastolatkiem polskiego pochodzenia. Jak na złość tuż przed
pojawieniem się tych twarzy zniknęła jego przyjaciółka-Anne. Martwił się o nią.
I nikomu, nigdy, by się nie przyznał, że tak naprawdę dziewczyna znaczyła dla
niego dużo więcej niż normalna przyjaciółka…Taaak, podjął decyzję. Jedzie do
Ottawy i wyjaśni o co w tym wszystkim chodzi.
*****************
Pociąg
nadjechał szorując po szynach. Trójka młodych ludzi-dwie dziewczyny i jeden
chłopak, ocknęli się z zamyślenia ,wstali z ławki , na której dotychczas
siedzieli i poszli w stronę najbliższego wejścia do wagonu. Znaleźli wolny
przedział, zamknęli go i zaczęli w różny sposób zabijać nudę. Anne i Annabeth
wesoło rozmawiały nie przejmując się siedzącym naprzeciwko nich Percy’m, który
siedział z wypisanym na twarzy pytaniem „Dlaczego ja? Czym obraziłem bogów, że
skazali mnie na coś takiego?”. Dziewczyny zauważając jego, delikatnie mówiąc,
niezbyt wesoły wyraz twarzy wybuchnęły śmiechem. Gdyby wzrok mógł zabijać
obydwie leżałyby w tym momencie na podłodze przedziału, ale Percy z żalem
stwierdził, że niestety nie posiadł tej jakże przydatnej umiejętności,
jednocześnie obiecując sobie, że musi wyuczyć się tej trudnej sztuki.
-Co was tak
śmieszy?-burknął.
-Zgadnij-powiedziała
wesoło Anne, ledwo powstrzymując się od chichotu.-No dobra powiem
ci-zdecydowała po chwili.-Na przykład twoja zbolała mina komunikująca światu,
że stałeś się właśnie najnieszczęśliwszym człowiekiem na ziemi.
-Wreszcie
powiedziałaś coś sensownego…Znaczy chodzi mi o to kim się stałem.
-Nie
przesadzaj-powiedziała Annabeth-ledwo wyruszyliśmy a ty już wynajdujesz sobie
problemy.
-A mam coś
lepszego do roboty?-spytał, już czując smak zwycięstwa tej potyczki słownej.
-Prawie nie
znasz Anne. Taka podróż to świetna okazja do bliższego poznania się, a ty
sugerujesz że nie masz co robić?
-No wiesz
Annabeth…!-właścicielkę miodowych włosów, aż zatkało z oburzenia.-tym, czego
nie lubię najbardziej jest właśnie opowiadanie o sobie. Chociaż właściwie
jeżeli dzięki temu pan
Nic-mi-nie-pasuje-i–jestem-najnieszczęśliwszym-człowiekiem-na-Ziemi przestanie
dzięki temu marudzić to mogę coś o sobie opowiedzieć-zadecydowała.
Następne
dwie godziny jazdy spędzili sprzeczając się i wybuchając śmiechem na zmianę. W
pewnym momencie Annabeth zbladła:
-Gdzie my
będziemy spać na tej misji?-wybuchnęła w końcu.
-No…w
namiotach. Przecież Chejron wyraźnie to powiedział-odparła Anne zdziwiona
zachowaniem przyjaciółki. Rzeczywiście Chejron wspomniał o tym
-A czy my w
ogóle wzięliśmy namioty?
-Nooo…chyba
nie.-Do Anne dopiero teraz dotarło dlaczego przyjaciółka jest blada jak ściana.
-Spokojnie
słońce, twój cudowny chłopak wziął dwa: dla siebie i dla was.-powiedział Percy, wskazując na dwa duże pakunki leżące na półce nad ich głowami.
-Bez
przesady z tym cudownym-stwierdziła córka Ateny.
-Zaraz się
obrażę-Percy podzielił się z dziewczynami swoim planem na najbliższą
przyszłość.
-Ale po co
nas o tym informujesz? Czy ktoś jest w stanie Cię od tego powstrzymać?-rzuciła
Annabeth.
Przedział
znowu zatrząsnął się od śmiechu trójki herosów.
-Czy ktoś
może mi wyjaśnić jak to jest że co chwilę się śmiejemy? Zaraz zdemolujemy
śmiechem pociąg! A tego byśmy chyba nie chcieli.-odezwał się Percy.
-A co
wolałbyś cały czas siedzieć z miną jak na pogrzebie?
-Chyba nie.
********************
Gdy
dojechali, wzięli bagaże i skierowali się w stronę, którą wskazywała strzałka z
napisem „Las Ottawski”. Po dwudziestu minutach marszu dotarli na skraj lasu.
Słońce zachodziło.
-To co,
rozbijamy się tutaj, czy głębiej w lesie?-zapytał chłopak.
-Chyba tutaj.-zdecydowała
Anne.
Rozbili
namioty. Dziewczyny ulokowały się w zielonym, a Percy w niebieskim.
-Obawiam się
że trzeba ustalić warty. Dobra ja biorę od 23.00 do 2.00, Annabeth od 2.00 do
5.00, a Anne od 5.00 do 8.00.-zaproponował Percy.
-Nieee….-zastanowiła
się Anne.-W ciągu jednej nocy będą wartowały dwie osoby, a trzecia będzie spała żeby nie
było tak że wszyscy zarywają część nocy. Aha i śpimy do 7.00, a nie do 8.00.
-Ty
sadystko! Przecież siódma to jeszcze blady świt!-odezwał się Percy, który
zdecydowanie nie był rannym ptaszkiem.
-Niestety
kochanie, jesteś przegłosowany bo ja też jestem z wstawaniem wcześniej.-odezwała
się Annabeth-i dzisiejszej nocy cały czas śpi Anne, bo ma najmniejsze
doświadczenie w walce, więc gdyby spała krócej walczyłaby naprawdę źle. A teraz
idź i nazbieraj jakiegoś drewna na ognisko. Chłopak odszedł mrucząc pod nosem
coś na temat braku sensu tego świata, skoro wstaje się tak wcześnie.
********************
Po ognisku
jakie sobie zrobili dziewczyny poszły spać a Percy usiadł przy ognisku. W
czasie swojej warty budził dziewczyny trzy razy, bo usłyszał świerszcza. W końcu
Annabeth warknęła:
-Daj nam
spać, cholery można dostać!
Chłopak
potulnie dotrwał do końca warty i obudził swoją dziewczynę, która przejęła
obowiązki wartownika
*******************
Siedział w
nocnym pociągu od Ottawy. Rozmyślał. Przysiągł sobie, że nie odpuści, dopóki
nie znajdzie Anne.






