ROZDZIAŁ 5
Uwaga ten
rozdział będzie pisany także z perspektywy Percy’ego i Annabeth .
*******************
PERCY
Szli już piątą godzinę. O dziwo Anne jakoś dawała radę. Nie
wykazywała oznak zmęczenia. Jedyne co zdążył zauważyć, to to, że coś ją gryzie.
Zjawiła się tak nagle…Dla wszystkich była zaskoczeniem. No i to , że zjawiła się
razem z tym Amorem. Ona wydawała się normalną, całkiem sensowną dziewczyną. Ale
Amor…Coś mu w nim nie pasowało… No dobrze na to będzie czas później.
ANNABETH
Ile już maszerowali?
Annabeth straciła poczucie czasu. Zerknęła na Anne. Poza tym zmartwieniem
pojawiającym się od czasu do czasu na jej twarzy chyba wszystko było w
porządku. Poczuła ciepło na sercu . Od początku traktowała Anne jak młodszą
siostrę i ani jednej ani drugiej to nie przeszkadzało. Chociaż ta jej opowieść
o nich wszystkich, gdy przybyła do obozu… to się Annabeth nie podobało. I tak
teraz trzeba się zająć misją. Może jednak zrobić przerwę?
-Może odpoczniemy?- zaproponowała.
Wszyscy natychmiast zrzucili plecaki i usiedli. Zjedli
zbożowe batoniki i zaczęli gadać.
-Czy my w ogóle idziemy w dobrą stronę?- zapytał Percy.
-Tak- odpowiedziała Annabeth.
-A co jeżeli w złą?- spytał z powątpiewaniem w głosie syn Posejdona.
-Mówiłam, że w dobrą Panie Optymisto.- Annabeth przewróciła oczami.
-Dobra, dobra może już chodźmy.- uciął Percy.
-Nie zmieniaj tematu! Ale faktycznie już chodźmy.- stwierdziła córka Ateny.
Z niechęcią wstali i ruszyli dalej.
*****************
KILKA GODZIN PÓŹNIEJ
Ogarnęła go rozpacz. Przecież jeszcze niedawno musieli tu
być. Nie, koniec z odpoczynkami i długim obozowaniem w jednym miejscu. Będzie
wędrował dopóki ich nie znajdzie.
*****************
ANNE
Cały czas myślała o Nim. Co się z nim dzieje? Czy już o niej zapomniał
, czy jeszcze nie? O ,jak zazdrościła Percy’emu i Annabeth! Oni to wszystko już
mieli za sobą. Ogarnęła ją fala ciepła. Jacy oni są mili… Opiekują się nią.
Pomagają jej. Czasami czuła że jest dla nich ciężarem. W końcu gdyby nie ona
nie wyruszyliby na tą misję, nie zaczęliby się zastanawiać co będzie później.
Miała nadzieję , że będzie mogła im kiedykolwiek wyrazić wdzięczność. Poza tym
zawsze to ona miała najkrótsze warty (chociaż się sprzeciwiała), to ona niosła
najmniej bagażu… A oni i tak zawsze powtarzali że są przyzwyczajeni i że to im
nie przeszkadza. I co z tego skoro Anne dalej czuła się jak piąte koło u wozu.
****************************
****************************
Wracam! Po dłuuuuuuuuuuuuugiej przerwie. Mam nadzieję że nikt
nie zapomniał, chociaż i tak jak pisałam regularnie, to czytały to może ze dwie
osoby…Dziękuję wam i przepraszam za długa
nieobecność.
PS.Dzisiaj trochę krócej i bardziej refleksyjnie ;-)
Dziewczyno, czy ty wiesz, ile ja czekałam na ten rozdział?!
OdpowiedzUsuńBogowie... jeszcze jedna taka przerwa a.. *PIP*
No, rozdział krótki. Ja chcę więcej!
Błagam, zmniejsz czcionkę, jest o wiele za duża!
W sprawie rozdziału: gubisz przecinki;
Piszemy "," przed "że", ogólnie polecałabym usiąść i to na spokojnie poprawić.
A, i czasy. Jeśli piszesz w przeszłym, pisz w przeszłym, nie wplataj teraźniejszego.
Po "-" spacja, dopiero piszemy wypowiedź, a po kropce, czy innym znaku interpunkcyjnym kończącym to, co mówi bohater, też spacja, potem "-" i np. powiedział.
*to nie hejt, to krytyka*
To ten... życzę weny i niecierpliwie czekam na nexta, ostrząc sztylet w razie kolejnej, długiej przerwy, by mieć czym w Ciebie rzucać, bo nie dodałaś szóstego rozdziału.
Pozdrawiam,
~Emi
Ok :D
Usuń